Moment, w którym zdjęcia na planie filmowym kończą się, wcale nie oznacza także końca naszej pracy. Dla niektórych z nas, w tym montażystów, ona tak naprawdę dopiero się rozpoczyna.

Postprodukcja filmowa i montaż video to często najdłuższy ze wszystkich etapów tworzenia filmu. Wtedy zaczyna się układanie wszystkich, nagranych w procesie produkcji, ujęć oraz scen. W finale stworzą jedną, spójną, angażującą i ciekawą dla odbiorcy całość.

Montażysta siada przed komputerem i ogląda cały, zarejestrowany podczas zdjęć, materiał. A jest go sporo. Wystarczy, że choćby jedno z ujęć, z jakichś powodów było dublowane na planie kilkanaście razy. Montażysta musi obejrzeć wszystkich kilkanaście prób. I tak jest w przypadku każdego ujęcia. Dlatego już samo oglądanie zajmuje mu sporo czasu.

To często wiele godzin przesiewania tzw. „surówki”, po to, aby ze wszystkich dostępnych ujęć, wybrać najlepsze fragmenty, z których później zostanie złożony gotowy film. Kiedy montażysta po kilku (lub więcej) godzinach obejrzy całą „surówkę” i oddzieli interesujące go ujęcia, może przejść do właściwego montażu.

Montaż właściwy

Polega na układaniu obok siebie ujęć w programie montażowym. Chcemy nadać filmowi ciekawą narrację, tempo i rytm. Dlatego niektóre z ujęć są przez montażystę skracane, a inne wydłużane. Zdarza się, że montażysta wybiera też do filmu podkład dźwiękowy. To zadanie wymaga od niego uważnego przeszukania dostępnych baz muzyki. Muzyka, która ostatecznie pojawi się w filmie musi nie tylko pasować do obrazu, ale również tempa, które zostało mu nadane w trakcie montażu.

Jeśli okazuje się, że w filmie przewidywany był udział lektora, montażysta wciela się w jego rolę, nagrywając roboczą wersję tekstu lektorskiego podkładaną pod film. Dzięki temu może sprawdzić czy tekst odpowiednio wpasowuje się w poszczególne ujęcia widoczne na ekranie. Oczywiście montażysta nie staje się głosem finalnej wersji filmu – właściwego lektora nagrywamy pod koniec procesu postprodukcji, w trakcie udźwiękowienia filmu. Właśnie w taki sposób powstaje tzw. pierwsza „układka” – roboczo zmontowany materiał, nie w pełni udźwiękowiony i pokolorowany. Co dalej?

W obrobionym, choć wciąż jeszcze surowym stanie, film wysyłamy do klienta czyli Ciebie. To moment, kiedy możesz zapoznać się z materiałem i stwierdzić czy spełnia on Twoje wymagania. W 99% przypadków zwykle wtedy pojawiają się pierwsze poprawki. Często są to drobne rzeczy, które można poprawić prawie „od ręki”, jak np. dodanie na końcu, planszy z logotypem. Zdarzają się też uwagi dużo bardziej szczegółowe, czasem z pogranicza niewykonalnych. Do nich można zaliczyć np. uwagę: „Czy możemy zrobić tak, żeby tego głównego aktora, który pojawia się w każdym ujęciu jednak nie było?”. Dlaczego ta uwaga jest niewykonalna? Montaż to praca na materiale już nagranym, więc jeśli w prawie każdej scenie widać głównego aktora,  trudno go usunąć i stworzyć film bez jego udziału.

Ingerencja we wcześniej nagrany materiał, ma swoje ograniczenia.

Wracając do poprawek. Oczywiście żadne z nich nie są nam straszne i każdych chętnie się podejmujemy, pod warunkiem, że jesteśmy je w stanie zrealizować. W Filmpoint praktykujemy dwie rundy poprawek. Z tego też powodu najlepiej, gdy na początku naszej wspólnej pracy, po obejrzeniu przez Ciebie i Twój zespół pierwszej wersji materiału, zbierzesz uwagi od wszystkich zainteresowanych w jeden, zbiorczy dokument. Ułatwi to pracę w trakcie dalszego montażu zarówno nam, jak i Tobie.

A kiedy już wszystkie poprawki zostaną wprowadzone, film odpowiednio pokolorowany i udźwiękowiony, jesteśmy gotowi do końcowego renderu i wysłania Ci ostatecznej wersji filmu.