W dzisiejszych realiach rynkowych, w których coraz częściej to firma ubiega się o pracownika zamiast sytuacji odwrotnej, dobrze zaplanowana i zrealizowana strategia employer branding to być albo nie być. Prawdziwe wydaje się stwierdzenie, że firma na ludziach stoi. Pracownicy mają coraz większy wybór wśród pracodawców, którzy z kolei powinni dołożyć wszelkich starań, aby najlepsi kandydaci trafili właśnie do nich. Firmy, którym uda się wytworzyć większą siłę przyciągania wygrają wyścig o wykwalifikowanego, nowego, jak i obecnego pracownika. Z pomocą przychodzi wideo. Oczywiście, jeśli zrobimy je dobrze…

Top 5 największych błędów w filmach employer branding

Zanim przejdziemy do tego, jak zrobić film dobrze, przyjrzyjmy się najczęściej popełnianym błędom w produkcjach wideo employer branding:

  • Brak strategii – tworzenie filmu nie znając jego celu, jest… bezcelowe. Aby wideo employer branding odniosło zamierzony sukces, musimy wiedzieć, co chcemy za pośrednictwem jego osiągnąć i do kogo się zwracamy. Innym językiem będziemy mówić przecież do programistów, a innym do pracowników działu HR
  • Mijanie się z prawdą – wideo ma być przede wszystkim zaproszeniem pracownika za przysłowiowe kulisy. Pokazać, jak to jest, być częścią Twojego zespołu. Obiecywanie elastycznych godzin pracy, czy piłkarzyków – w przypadku kiedy, nasza firma nie oferuje tych rzeczy – może nam jedynie zaszkodzić
  • Nie podejmowanie ryzyka – celem powinno być stworzenie wideo, którego jeszcze nie widziałeś, a które zainteresuje innych. Podchodząc do tematu nad wyraz asekuracyjnie, otrzymamy zlepek pustosłowia nijak nie odróżniający nas od konkurencji
  • Brak story – kumulacja faktów i liczb dotyczących firmy nie zaangażuje kandydata na nasze stanowisko. Jeśli historia zawarta w filmie będzie wystarczająco wzbudzać emocje i intrygować, to pracownik sam zdecyduje się poszukać danych statystycznych o naszej firmie
  • Zbyt długi film – mówiąc wszystko, co tylko możliwe o naszej firmie w wideo employer branding stworzymy 5-minutowy materiał, który znudzi, a następnie zniechęci oglądającego. Skupmy się na opowiedzeniu angażującej historii, a szczegółowe informacje zostawmy na stronie www

mistakes

Nie bądź kopią, na którą nikt nie czeka

Wideo stanowi najbardziej angażujący typ contentu w sieci. Nowe filmy wyrastają jak grzyby po deszczu, zastępując tym samym inne formy treści. Z jakiegoś jednak powodu, obszar employer branding ma problem ze spożytkowaniem tego trendu. Czasem można odnieść wrażenie, że dawno, dawno temu, ktoś znalazł uniwersalny schemat na tworzenie wideo employer branding i od tego czasu, większość traktuje go, jak dziesięć przykazań, ze zgrozą przyjmując sugestie odejścia nieco od tych ram.

standardowe video eb

Każdy z nas dobrze zna ten schemat: wybieramy bez pytania kilku pracowników, sadzamy ich przed kamerą, dajemy kwestie do odczytu, w tle puszczamy stockową muzykę, dodajemy kilka ujęć z drona oraz ludzi szczęśliwe stukających w klawiaturę… Ugh, u mnie taki film, wywołuje podobną reakcję, jak informacja o nadchodzącej premierze 8 części Transformers. Odgrzewany kotlet! Drugim “minusem” tych filmów jest ich długość, która znacznie przekracza standardy konsumpcji treści. Potencjał jest naprawdę duży, a wideo powinno zaciekawić formą, stylistyką, narracją, wywołać uśmiech lub ochy i achy. Jak, np. ta produkcja z naszego portfolio, w której forma i narracja oddaje charakter firmy:

Dlaczego w takim razie oglądamy wciąż te same filmy employer branding?

Odpowiedź na to pytanie składa się z dwóch części:

  • Strach – boimy się czegoś oryginalnego, unikatowego. Boimy się, że wideo będzie zbyt “odważne” albo, że nie będzie pasować do naszej firmy. Z drugiej strony nie możemy mówić, że nasza firma jest pełna młodych, kreatywnych, energicznych i ekspresywnych osób, a potem nakręcić każdą z nich, na białym tle,
    pod krawatem, siedzących sztywno na krześle. Coś tu nie gra. A obecne pokolenie millenialsów, które stanowi dużą część rynku pracowników, nie znosi braku autentyczności. Świetnym przykładem wideo employer branding, które wyśmiewa schematy, a zarazem swoją formą pokazuje jak krowie na rowie kulturę organizacji i atmosferę w firmie jest równie wyeksploatowany, co świetny, przykład Twittera:

  • Pójście na łatwiznę – trzymanie się schematów jest łatwe. Nie wymaga wysiłku i dodatkowej pracy. Co więcej, tyle osób przed nami zrobiło to samo, że możemy w łatwy sposób przewidzieć rezultat takich działań. Wszystko fajnie, z tym że taki materiał ma nikłe szanse na zainteresowanie topowych kandydatów i na pojawienie się w jakichkolwiek rankingach filmów employer branding. A dobry film dodaje również prestiżu marce.

Jak uniknąć schematów?

Aby uchronić Twój biznes przed powieleniem schematu, proponujemy przeprowadzić mały eksperyment. Mając już koncepcję/scenariusz filmu, wymieńcie nazwę swojej firmy na inną. Jeśli po tym zabiegu okaże się, że film równie dobrze mógłby służyć innej firmie, czy konkurencyjnej marce, nie tracąc przy tym na wartości, wówczas otrzymujemy potwierdzenie, że stworzyliśmy bardzo ogólne, wtórne wideo. Dynamika i coraz to bardziej wymyślne ujęcie z drona pasują do każdego, więc szukajmy swoich wyróżników. Czegoś, co zadziała i ma racje bytu tylko w naszym przypadku.

Kieruj film do konkretnych osób

Pojęcie standardowego, uniwersalnego filmu employer branding nie powinno w ogóle mieć racji bytu. Każda firma jest inna, składa się z innych pracowników, definiują ją inne wartości, czy atmosfera. Jak chcemy dotrzeć do naszych idealnych kandydatów i przyciągnąć ich w naszą stronę, jeśli film, który przygotujemy, pokaże, że niczym nie różnimy się od jego obecnego pracodawcy?

Jeśli nasze wideo nie spodoba się oglądającemu, to może nawet i lepiej. Szukamy w końcu pracowników, którzy będą pasować do reszty zespołu i czuć dumę z bycia częścią firmy. Zamiast strachu przed zniechęceniem niepasujących kandydatów, powinniśmy być napędzani chęcią przyciągnięcia tych idealnie pasujących. Bądźmy sobą i nie bójmy się tego pokazywać, tak jak zrobiliśmy to z software housem SDE, kręcąc dla nich film eb:

Opowiadaj historie swoich pracowników, nie te, które sam chcesz powiedzieć

Pracownicy są największą wartością firmy, to już ustaliliśmy. Jeśli chcemy, by wypowiadali się w filmie, skupmy się na ich osobistych doznaniach. Nie patrzmy na nich jak na medium przekazu naszej skrzętnie spisanej formułki. Opowiadając z życia wzięte historie, dodamy naszemu wideo dużą doze autentyczności. Pomogą one rozwiać obawy kandydatów lub utwierdzić w przekonaniu, że to, co mówi oferta pracy, jest prawdą.

Nowe przykazania employer branding

Proponujemy więc, zamiast trzymać się starych schematów i powtarzalnej formy, zrobić krok do przodu i zaktualizować naszą “listę przykazań”. Polecamy poniższe cztery:

    1. Odważne decyzje – nie bójmy się bycia sobą. Cały sens wprowadzenia strategii employer branding opiera się na dotarciu do konkretnych, pasujących do nas kandydatów. Pokażmy siebie i niech wideo to odwzajemnia
    2. Perspektywa pracownika – opowiadajmy historie naszych pracowników, zapraszając tym samym nowych kandydatów do stworzenia ich własnych
    3. Humor lub serce – unikajmy nijakości. Badania pokazują, że najbardziej angażujący content to taki, który nas rozśmiesza lub wzbudza emocje. Wykorzystajmy to w naszym filmie
    4. Mniej to więcej – szanujmy czas innych, bo nikt nie ma go na tyle, żeby obejrzeć nasz 5-minutowy film wizerunkowy. Poza tym, jeśli potrzebujemy aż tyle czasu, żeby przekonać kogoś do pracy u nas, to coś jest nie tak

Tyle tytułem wstępu, bo temat employer branding jest bardzo obszerny i na pewno do niego wrócimy na łamach tego bloga 🙂 O nowych postach będziemy informować w newsletterze. A jeśli są wśród was tacy, którzy pracują nad filmem employer branding, lub rozważają jego stworzenie (podpowiadamy, że warto!), to zapraszamy do kontaktu. Służymy wiedzą, doświadczeniem i kreatywnymi pomysłami 🙂